wtorek, 19 stycznia 2016
Co ja i moja rodzina zrobiliśmy takiego że musimy bez przerwy obrywać do cholery...
Sorka ale blog jest terapeutyczny więc... również po to żeby się wyżalić lub zwyczajnie się wyżyć emocjonalnie... zmarła mi mama, od urodzenia mam pod góre ze względu na wózek, państwo się nade mną pastwi bo przez niezdolność do pracy mam renty niewiele ponad 600zł leki 400zl miesiecznie. Mam pomagać żeby nie załamać chociażby taty i nie zawieść w sensie duchowym mamy. Tylko jak ja do jasnej cholery mam to zrobić? Dlaczego my? Nigdy nic nie zrobiliśmy. Zawsze żyło się w zgodzie z własnymi poglądami i z poglądem że istnieje ktoś oprócz nas... i wiecznie jak nie z lewej to z prawej strony po pyskach... Dlaczego Bóg zabrał nam Mamę i żonę tacie? Nie umiemy się w wielu rzeczach znaleźć. Nie wiemy co robić żeby nie zawieść, i jednocześnie nie zaprzepaścić tego czego nas nauczyła mama. Niedługo sprzedajemy mieszkanie na mniejsze... To już będzie 3cie mieszkanie moje na to wprowadziliśmy się ze zdrową jeszcze mamą w 2008r. Mam żal do świata, losu że nie zabrał mnie tylko ją, i dlaczego do jasnej cholery w ogóle dał jej tą chorobę podobno Bóg jest sprawiedliwy i dobry wedle nauk kościoła. Czy odebranie człowiekowi życia w tak młodym wieku i w tak bolesny sposób którą była mama i potrafiłaby koszulę oddać za życie drugiego człowieka, nigdy nie zostawiła nikogo bez pomocy, zawsze nawet pijus dostał jeść i pić. Mama wyznawała jedną zasadę nie daje pijusom pieniędzy żeby nie przepili więc wolała dać jedzenie, zależnie czy gotowane czy kromki zależy czy robiła akurat coś na świeżo. A prawie zawsze gotowała i piekła więc gotowane i pieczone było prawie zawsze. W którym miejscu życie jest sprawiedliwe?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz